Przedawnienie franków 2025: ostatni dzwonek na pozew? Kompleksowy przewodnik dla kredytobiorców

przedawnienie kredytu frankowego

Przedawnienie kredytów frankowych 2025: ostatni dzwonek na pozew?

Co w artykule

Kredyty frankowe a ryzyko przedawnienia roszczeń - wszystko co musisz wiedzieć przed końcem roku

W sprawach kredytów frankowych wszystko wydaje się być już jasne i przesądzone na korzyść konsumentów. Sądy europejskie, jak również polskie, zdecydowanie stanęły po stronie kredytobiorców, a instytucjom finansowym nie udało się skutecznie przeforsować żadnych istotnych dla sprawy koncepcji prawnych czy procesowych. Można by powiedzieć, że sprawy frankowej wprost nie sposób dziś przegrać, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę linię orzeczniczą zapoczątkowaną wyrokiem TSUE w sprawie państwa Dziubaków.

Brzmi to niezwykle optymistycznie. Jednak czy na pewno tak jest? Czy rzeczywiście każdy kredytobiorca może spać spokojnie, wiedząc że jego roszczenia są bezpieczne i może z nimi wystąpić w dowolnym momencie? Niestety, rzeczywistość prawna jest znacznie bardziej skomplikowana, a kwestia przedawnienia roszczeń stanowi realne zagrożenie dla tysięcy polskich rodzin, które wciąż nie zdecydowały się na podjęcie kroków prawnych przeciwko bankom.

Czym jest przedawnienie i dlaczego jest tak istotne w kontekście kredytów walutowych

Zacznijmy od podstaw teoretycznych, które są kluczowe dla zrozumienia całego zagadnienia. Przedawnienie to instytucja prawna, której prawnicy szczególnie nie lubią, choć jednocześnie rozumieją jej konieczność dla prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. W praktycznie każdym procesie sądowym istnieje realne ryzyko, że wygrana, która wydaje się niemal pewna pod względem merytorycznym, może wymknąć się z rąk przez niedochowanie określonego terminu – zwłaszcza terminu na wniesienie powództwa. Jest to szczególnie frustrujące w sytuacjach, gdy strona ma silne argumenty prawne, ale zwlekała zbyt długo z podjęciem działań.

Oczywiście sama instytucja przedawnienia jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania systemu prawnego w każdym państwie prawa. Bez mechanizmu przedawnienia, spory ciągnęły się w nieskończoność, a sądy byłyby zalewane pozwami dotyczącymi spraw z zamierzchłej przeszłości, co sparaliżowałoby cały wymiar sprawiedliwości. Przedawnienie służy również pewności obrotu prawnego – po upływie określonego czasu strony mogą mieć pewność, że dana sprawa została definitywnie zamknięta i nie będzie już przedmiotem procesów sądowych.

Problem z przedawnieniem pojawia się jednak wtedy, gdy regulujące je przepisy są niejasne, podlegają częstym zmianom lub są przedmiotem sprzecznych interpretacji w orzecznictwie. Tak, niestety, ma się sprawa w przypadku konfliktów dotyczących kredytów denominowanych lub indeksowanych do waluty obcej, gdzie sądy przyjmują odmienne stanowiska co do momentu rozpoczęcia biegu przedawnienia.

Podstawy prawne przedawnienia w polskim systemie prawnym - kodeks cywilny i przepisy szczególne

Na papierze wszystko wygląda stosunkowo prosto i klarownie. Zgodnie z art. 118 Kodeksu cywilnego termin przedawnienia roszczeń, które nie są związane z prowadzeniem działalności gospodarczej, wynosi sześć lat. Co istotne, koniec tego terminu przypada zawsze na ostatni dzień roku kalendarzowego, co ułatwia jego obliczanie. Oczywiście zasada ta obowiązuje, jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, a takich przepisów szczególnych w polskim systemie prawnym jest całkiem sporo.

Regułą jest, że przedawnieniu ulegają wszelkie roszczenia o charakterze pieniężnym, w tym również roszczenia związane ze sporami dotyczącymi kredytów frankowych, czy szerzej – kredytów denominowanych bądź indeksowanych do dowolnej waluty obcej, nie tylko franka szwajcarskiego, ale także euro czy dolara amerykańskiego. Jest to fundamentalna zasada, którą każdy kredytobiorca powinien mieć na uwadze planując swoje działania prawne.

Półprawdy medialne - czy powództwa o unieważnienie kredytu frankowego rzeczywiście nie ulegają przedawnieniu?

Tu jednak pojawiają się pierwsze istotne wątpliwości i nieporozumienia, które są często powielane w przestrzeni medialnej. Szczególnie w internecie można niekiedy przeczytać optymistyczne zapewnienia, że powództwa o unieważnienie kredytu frankowego w ogóle nie ulegają przedawnieniu. Takie twierdzenie, choć nie jest całkowicie fałszywe, stanowi klasyczny przykład niebezpiecznej półprawdy, która może wprowadzić kredytobiorców w błąd i sprawić, że zwlekają oni z podjęciem działań prawnych.

Otóż faktycznie, zgodnie z utrwalonym już od dziesięcioleci orzecznictwem Sądu Najwyższego, nie ulega przedawnieniu żądanie ustalenia istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego. Mówiąc językiem bardziej potocznym i zrozumiałym dla osób bez wykształcenia prawniczego – nie przedawnia się żądanie stwierdzenia nieważności umowy kredytowej. Kredytobiorca może więc teoretycznie w każdym momencie wystąpić do sądu z wnioskiem o ustalenie, że jego umowa kredytowa jest nieważna z powodu obecności klauzul abuzywnych lub innych wad prawnych.

Jednak kluczowa jest tu kolejna kwestia – przedawnia się żądanie zapłaty, nawet jeśli to żądanie stanowi bezpośredni skutek uznania danej umowy za nieważną. W praktyce w powództwach frankowych mamy więc zazwyczaj do czynienia z dwoma odrębnymi żądaniami procesowymi. Pierwsze dotyczy ustalenia nieważności umowy kredytowej z powodu obecności niedozwolonych klauzul umownych. Drugie zaś dotyczy zwrotu wszelkich uiszczonych w wykonaniu tej nieważnej umowy rat kredytowych oraz innych opłat i prowizji. Te dwa żądania, pod względem prawnym, są od siebie odrębne i wywodzi się je z różnych norm. Przedawnieniu nie ulega zaś tylko to pierwsze żądanie – o charakterze prawno-kształtującym. Roszczenie o zapłatę natomiast bezwzględnie przedawnia się z upływem sześciu lat od momentu, gdy stało się wymagalne.

Kluczowe pytanie - od kiedy liczyć bieg terminu przedawnienia roszczeń frankowych?

To jednak dopiero początek komplikacji związanych z przedawnieniem w sprawach frankowych. Najważniejsze pytanie, które musi sobie zadać każdy kredytobiorca, brzmi: od kiedy właściwie mamy liczyć upływ tego sześcioletniego terminu? Jest to kwestia fundamentalna, od której zależy, czy dane roszczenie jest już przedawnione, czy też kredytobiorca ma jeszcze czas na wystąpienie z powództwem.

Kilka lat temu, gdy orzecznictwo w sprawach frankowych dopiero się kształtowało i nie było jeszcze jasnej linii orzeczniczej, banki próbowały na różne sposoby przeforsować korzystne dla siebie rozwiązania interpretacyjne. Instytucje finansowe argumentowały na przykład, że bieg przedawnienia należy liczyć od chwili zawarcia umowy kredytowej. Gdyby sądy przyjęły taką interpretację, oznaczałoby to katastrofalne konsekwencje dla kredytobiorców – praktycznie wszystkie sprawy frankowe byłyby już dawno przedawnione, gdyż większość umów frankowych została zawarta w latach 2005-2008.

Innym pomysłem banków było liczenie przedawnienia od momentu zapłaty każdej pojedynczej raty kredytu. Takie rozwiązanie z kolei znacząco zmniejszyłoby sumę dochodzonych roszczeń, gdyż raty spłacone przed więcej niż sześcioma laty byłyby już przedawnione i – na zarzut banku -nie podlegałyby zwrotowi.

Przełomowa uchwała Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 roku - światło w tunelu dla frankowiczów

Sądy na szczęście nie przyjęły tego rodzaju niekorzystnej dla konsumentów argumentacji. Korzystne dla kredytobiorców rozstrzygnięcie przyjął między innymi Sąd Najwyższy w swojej przełomowej uchwale z 7 maja 2021 roku (sygn. akt III CZP 6/21). W tej historycznej dla polskich frankowiczów uchwale Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że bieg terminu przedawnienia roszczeń restytucyjnych konsumenta nie może się rozpocząć, zanim konsument dowiedział się lub, przy zachowaniu należytej staranności i rozsądnie rzecz ujmując, powinien był dowiedzieć się o niedozwolonym charakterze postanowienia umownego.

Jest to niezwykle istotne rozstrzygnięcie, które daje kredytobiorcom znacznie więcej czasu na podjęcie działań prawnych. Sąd Najwyższy uznał bowiem, że nie można oczekiwać od przeciętnego konsumenta, aby był świadomy skomplikowanych kwestii prawnych związanych z abuzywnością klauzul umownych od samego początku obowiązywania umowy.

Przedawnienie CHF

Kiedy dokładnie konsument dowiedział się o abuzywności swojego kredytu - rozbieżności w orzecznictwie

Czy kwestia została więc ostatecznie wyjaśniona i kredytobiorcy mogą spać spokojnie? Niestety, wciąż nie do końca. W sprawach frankowych bowiem im dalej w las, tym więcej drzew i kolejnych wątpliwości interpretacyjnych. Pozostaje do rozstrzygnięcia następne pytanie: kiedy dokładnie nastąpił ten kluczowy moment, w którym konsument dowiedział się o niedozwolonym charakterze swojej umowy kredytowej?

Sędziowie odpowiadają na to pytanie niejednolicie, co wprowadza element niepewności prawnej. Najczęściej przyjmowanym i najbardziej korzystnym dla kredytobiorców stanowiskiem jest pogląd, że kredytobiorca dowiedział się o obecności w jego kredycie klauzul abuzywnych w chwili, gdy skonsultował sprawę z profesjonalnym prawnikiem specjalizującym się w sprawach frankowych. Dopiero bowiem prawnik mógł mu wyjaśnić skomplikowane kwestie prawne i wskazać na konkretne postanowienia umowne, które mają charakter niedozwolony. Najwcześniej od momentu konsultacji prawnej możemy więc liczyć upływ sześciu lat terminu przedawnienia.

Takie stanowisko jest logiczne i sprawiedliwe – przeciętny konsument nie ma wiedzy prawniczej pozwalającej mu samodzielnie ocenić, czy postanowienia jego umowy kredytowej są zgodne z prawem. Dopiero profesjonalna analiza prawna pozwala na identyfikację klauzul abuzywnych i określenie szans procesowych

Rok 2019 jako cezura czasowa - wyrok TSUE w sprawie Państwa Dziubaków i jego konsekwencje

Istnieje jednak także alternatywny pogląd, który ma zwolenników wśród niektórych sędziów. Zgodnie z tym stanowiskiem, powszechna, ogólnospołeczna świadomość abuzywności kredytów frankowych pojawiła się w Polsce już w roku 2019. To właśnie wtedy, 3 października 2019 roku, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał słynne już orzeczenie w sprawie państwa Dziubaków (C-260/18), które zapoczątkowało prawdziwą lawinę pozytywnych dla kredytobiorców wyroków polskich sądów.

Wyrok ten był szeroko komentowany w mediach, stał się tematem numer jeden w prasie ekonomicznej i prawniczej, a informacje o nim dotarły do szerokiego grona odbiorców. Można więc argumentować, że od tego momentu każdy rozsądny kredytobiorca powinien był zdawać sobie sprawę z potencjalnej abuzywności swojej umowy kredytowej.

Jeśli sądy przyjmą taką interpretację i będą liczyć sześć lat od października 2019 roku, roszczenia frankowe ulegną przedawnieniu już z końcem 2025 roku. To oznacza, że kredytobiorcy, którzy nie zdążą złożyć pozwu do końca bieżącego roku, mogą stracić szansę na odzyskanie nadpłaconych środków.

Dlaczego nie warto zwlekać - analiza ryzyka procesowego i konsekwencje finansowe

Oczywiście, na tę chwilę trudno jednoznacznie stwierdzić, ilu sędziów ostatecznie podzieli taki restrykcyjny pogląd i ile powództw frankowych wniesionych od stycznia 2026 roku zostanie oddalonych ze względu na zarzut przedawnienia podniesiony przez banki. Prawdopodobnie będzie to pogląd mniejszościowy, przynajmniej w początkowym okresie. Jednak wraz z upływem czasu, coraz więcej sądów może skłaniać się ku takiej interpretacji, szczególnie jeśli pojawiłyby się orzeczenia Sądu Najwyższego idące w tym kierunku.

Pytanie jednak brzmi – po co w ogóle ryzykować? Po co uzależniać sukces swojego powództwa od tego, na czyje biurko w sądzie trafi dany pozew i jaki pogląd na kwestię przedawnienia ma konkretny sędzia rozpoznający sprawę? Ryzyko procesowe związane z przedawnieniem jest zbyt duże, aby je lekceważyć, szczególnie gdy mówimy o roszczeniach opiewających często na setki tysięcy złotych.

Warto również pamiętać, że nawet jeśli sąd pierwszej instancji przyjmie korzystną dla kredytobiorcy interpretację, bank może odwołać się od wyroku, a sąd apelacyjny może mieć już zupełnie inne zdanie na temat przedawnienia. Proces sądowy może się więc znacznie wydłużyć i skomplikować.

Praktyczne wskazówki dla kredytobiorców - jak zabezpieczyć swoje roszczenia

Podsumowując całą analizę prawną – wysoce wskazane jest, aby wszyscy, którzy obecnie spłacają bądź już w przeszłości spłacili kredyt denominowany lub indeksowany do waluty obcej, nie czekali do ostatniej chwili. Kluczowe jest jak najszybsze skonsultowanie swojej umowy kredytowej z doświadczonym prawnikiem specjalizującym się w sprawach frankowych. Tylko profesjonalna analiza prawna pozwoli określić, czy w danej umowie występują klauzule abuzywne i jakie są szanse na wygranie procesu.

Czas działa na niekorzyść kredytobiorców. Każdy dzień zwłoki zwiększa ryzyko, że roszczenia zostaną uznane za przedawnione. Szczególnie istotne jest, aby zdążyć z wniesieniem powództwa jeszcze przed końcem 2025 roku, kiedy to upłynie sześć lat od wyroku TSUE w sprawie Państwa Dziubaków.

Dokumentacja kredytowa - co należy przygotować

Przed udaniem się na bezpłatną analizę kredytu w Rozliczbank.pl, warto przygotować komplet dokumentów związanych z kredytem. Przede wszystkim należy odnaleźć umowę kredytową wraz ze wszystkimi aneksami i załącznikami. Istotne są również regulaminy kredytowe, tabele opłat i prowizji oraz wszelka korespondencja z bankiem. Pomocne będą także wyciągi z rachunku kredytowego pokazujące historię spłat oraz dokumenty potwierdzające wypłatę kredytu.

Podsumowanie - czas działa na niekorzyść frankowiczów

Reasumując, sytuacja prawna kredytobiorców frankowych, choć generalnie korzystna pod względem merytorycznym, wymaga pilnych działań ze względu na ryzyko przedawnienia. Nie można pozwolić, aby lata przewagi wypracowanej przez korzystne orzecznictwo zostały zmarnowane przez zwykłą opieszałość i odkładanie decyzji na później.

Każdy dzień zwłoki to większe ryzyko, że sąd uzna roszczenia za przedawnione. Dlatego wszyscy posiadacze kredytów walutowych powinni jak najszybciej skonsultować swoją sytuację z prawnikiem i podjąć decyzję o ewentualnym pozwie. Tylko szybkie i zdecydowane działanie maksymalizuje szanse na odzyskanie nadpłaconych środków i uwolnienie się od toksycznego kredytu frankowego.

Pamiętajmy – banki doskonale zdają sobie sprawę z kwestii przedawnienia i będą wykorzystywać każdy argument prawny, aby uniknąć odpowiedzialności. Nie dajmy im tej szansy. Czas działać  zanim będzie za późno. Uzyskanie korzystnego wyroku to nie tylko dobre argumenty prawne, ale także konieczność działania w ramach odpowiednich terminów ustawowych. Nie zmarnujmy więc szansy na ostateczne rozliczenie z bankami.

Autor artykułu:

Piotr Zarkadas - Radca prawny

Bezpłatnie sprawdź swoją umowę WYPEŁNIJ FORMULARZ

FAQ: FAQ – Przedawnienie kredytów frankowych 2025

Tak. Choć sama nieważność umowy kredytowej nie ulega przedawnieniu, to roszczenia o zwrot zapłaconych rat czy innych kosztów przedawniają się po 6 latach od momentu, gdy kredytobiorca dowiedział się o abuzywności zapisów.

Zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 7 maja 2021 r., termin przedawnienia zaczyna biec dopiero wtedy, gdy kredytobiorca dowiedział się lub powinien był dowiedzieć się o niedozwolonych klauzulach – najczęściej w momencie konsultacji prawnej.

Istnieje ryzyko, że sądy przyjmą jako punkt odniesienia wyrok TSUE w sprawie Dziubaków z 2019 roku. Jeśli tak się stanie, część roszczeń może zostać uznana za przedawnione już z końcem 2025 roku.

Nie przedawnia się żądanie ustalenia nieważności umowy kredytowej. Jednak roszczenia o zwrot pieniędzy (rat, prowizji, opłat) podlegają przedawnieniu.

Najskuteczniejszym sposobem jest złożenie pozwu w sądzie przeciwko bankowi. Samo złożenie reklamacji czy pisma do banku nie przerywa biegu przedawnienia.

Nie. Zwlekanie wiąże się z dużym ryzykiem. Im później zostanie złożony pozew, tym większa szansa, że sąd lub bank podniosą zarzut przedawnienia.

Najważniejsze to: umowa kredytowa z aneksami, regulaminy bankowe, tabele opłat, korespondencja z bankiem oraz potwierdzenia spłat rat.

Tak. Te same zasady dotyczą kredytów denominowanych i indeksowanych do innych walut obcych, nie tylko franka szwajcarskiego.

Podobne informacje